- Idziesz się przejść?
- Nie mam czasu, w środę jest koło, na które zupełnie nic nie umiem, muszę się uczyć.
- Siemano, idziesz pośmigać na smolną?
- Stary! Zakończenie roku, matury, zapomnij.
- Hej, może byśmy się jutro spotkali? Jest ładna pogoda, w sam raz na plażę.
- Nie mogę, muszę dokończyć projekt, a jutro cały dzień mamy konferencję.
- Elo. Browar... co Ty na to?
- Nie mogę, pracuję. Wracam późno, rano znowu muszę wstać.
- Masz czas w tygodniu? Musimy częściej grać próby.
- Mam. W czwartki od jedenastej praktycznie do wieczora.
- Odpada, w czwartki siedzę na uczelni, może wtorek?
- We wtorek mam bazy, wracam późnym popołudniem, ale może być osiemnasta.
- No co Ty, osiemnasta za późno, sąsiedzi będą się wkurwiać.
- Masz dzisiaj czas?
- Nie, umówiłam się z Gosią, Kasią, Asią, a potem razem z Jackiem, Packiem i Srackiem idziemy do Kacpra, możesz iść z nami.
- [...]
- A Ty? Jedziesz z nami na Woodstock?
- Nie wiem, czy na przełomie lipca i sierpnia dam radę...
Jakimże potężnym tyranem jest czas, że wszystkich nas przekształcił w swoich niewolników. Czym jest wobec niego bóg, który kończy się tam, gdzie kończy się natura?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz