wtorek, 9 lutego 2010

Cywilizacja jako buldożer


Obudziłem się z ręką w nocniku naszej zapchlonej cywilizacji, największej destruktywnej machiny wszechczasów burzącej wszelkie indywidua, kultury, kolory niczym buldożer wyrównujący tętniący życiem, zielony, prastary las pod szarą, stwardniałą autostradę zgniatając pod swym ciężarem setki gatunków współtworzących niegdyś samoregulujący się, samowystarczalny ekosystem. Machiny, która sama się nie reguluje, a swoje przetrwanie zawdzięcza terroryzmowi stosowanemu wobec wszystkiego, co istnieje, włączając w to swoją elementarną materię składową - człowieka. Machinie, która swoim działaniem zaprzecza rozsądnej logice wszechświata.