wtorek, 18 listopada 2008

Cała ta dorosłość

Śmieszne, ale za każdym razem jak o tym pomyślę, załącza się śmiertelna powaga i ciśnienie do odgrywania pewnej roli. Moim zdaniem dorosłość to uświadomienie sobie kim jestem, gdzie jestem i gdzie powinienem iść. Wystarczy przespacerować się najbliższym deptakiem, rozglądnąć dookoła i cała definicja idzie w piach. Według tego smutnego obrazu, który ukazuje się naszym oczom to pełne podporządkowanie się prawom statystyki, wyrzeczenie pragnień i rezygnacja z siebie, hmm... niewola?

Inna sprawa. Mawia się, że dorosłość to powaga, odpowiedni zestaw zachowań, wyćwiczonych nawyków i samokontroli w towarzystwie. Nie zapominajmy że to tylko maski...

Dlaczego wszystko dla was jest takie oczywiste?

Brak komentarzy: